prof. J.Rozwadowski
Muszkarstwo, mimo iż jest łowieniem wyłącznie na sztuczne przynęty,
najbardziej chyba brata wędkarza z naturą. Wszak muszki najczęściej
naśladują owady w rozmaitych stadiach przeobrażenia. Ogromną sztuką
i wielką tajemnicą łowienia tą metodą jest znajomość rybiego
jadłospisu i podsuwania rybie pod nos tego, czym ona tu i teraz
najchętniej się odżywia.
Muszkarstwo wciąż pozostaje bardzo elitarną odmianą wędkarstwa, być
może (i raczej pewne) dlatego, że generalnie
nie bardzo lubimy się uczyć, a w tej metodzie uczyć trzeba się nie
tylko władania wędką i muchowym sznurem, ale także podglądania
przyrody. Osoby uprawiające ten rodzaj wędkarstwa bardzo często
podróżują po całym kraju, a nieraz nawet po całej Europie, po to by
odkrywać wciąż nowe łowiska. Dla mnie najbliższymi łowiskami są
rzeki Roztocza, które nie tylko potrafią zauroczyć widokami,
ale również darzą wędkarza przepiękną rybą.
Na muszkę łowi się nie tylko lipienie i
ryby łososiowate – z muchówką równie skutecznie poluje się na
szczupaki, okonie, bolenie, klenie, jazie, jelce, a nawet na
maleńkie uklejki.
Najwięcej
jednak przyjemności chyba każdemu muszkarzowi sprawią ryby, które
złapie na własnoręcznie ukręcone muchy.